Dużo w przestrzeni medialnej mówi się ostatnio o możliwości kwestionowania umów kredytów/pożyczek złotowych. Przytłaczająca ich większość opierała się na oprocentowaniu zmiennym, a częścią zmienną tego oprocentowania był zasadniczo WIBOR.
Skąd stosunkowo nagłe – z perspektywy mediów i przestrzeni publicznej – zainteresowanie WIBOR-em?
Zapalnikiem był w tym przypadku nagły wzrost wskaźnika od lutego/marca 2022 r., gdzie zobowiązania wielu kredytobiorców (w zakresie raty) wzrosły o blisko 100%. Kredyty Polaków stały się najdroższe w całej Europie.
Słusznie wzbudziło to opór znacznej części społeczeństwa, która przy dużym wzroście cen dóbr konsumpcyjnych została dodatkowo obciążona ratami często przekraczającymi ich możliwości finansowe.
Polacy zbiednieli, kosztem ponadprzeciętnych dochodów banku.
Czy to oznacza, że problemem był sam wzrost WIBOR-u? I tak, i nie. Tak – bo wskaźnik ten ujawnił swoją negatywną naturę i wpływ na zobowiązanie milionów Polaków. Nie – bo nawet przed wzrostem posiadał on liczne wady (na gruncie konkretnych umów), na które nie zwracano dotychczas uwagi z racji braku spełnienia się ryzyka ekonomicznego.
Brak wcześniejszych zastrzeżeń absolutnie nie jest niczym złym — to naturalne (bardzo ludzkie), że reaguje się dopiero wtedy, gdy jakiś czynnik zaczyna nam szkodzić.

Uwagi do umów złotowych i samego WIBOR-u
Do WIBOR-u jest wiele uwag dotyczących jego natury (abstrahując od treści konkretnego kredytu czy pożyczki).
Wskaźnik WIBOR nie odzwierciedlał realnych kosztów pozyskania pieniądza i nie miał oparcia w rzeczywiście zawartych transakcjach, a co za tym idzie, mógł być w sposób dowolny i arbitralny ustalany przez bank.
W skrócie – WIBOR nie był rynkowy, a zgodnie z aktami prawnymi Unii Europejskiej – powinien.
Co więcej, WIBOR przenosił całość ryzyka z umowy na klienta (przy uwzględnieniu pozycji i siły gospodarczej banku i klienta oraz możliwości faktycznego zapobiegania negatywnym skutkom ponoszenia takiego ryzyka). Ryzyko banku, w postaci spadku wartości wskaźnika WIBOR, ograniczone było do wysokości marży kredytu, zaś ryzyko kredytobiorcy na wypadek wzrostu wysokości tego wskaźnika było ograniczone do wysokości odsetek maksymalnych (co nie oznacza, że wartość tych odsetek jest limitowana).
To tylko niektóre z wad WIBOR-u, nakazujących bliżej przyjrzeć się mu w ramach sprawy sądowej (a wcześniej – analizy prawnej).
Poza istotnymi zastrzeżeniami do samego WIBOR-u, co stanowi w sporze argument pomocniczy, większość umów nie zawiera wystarczającej informacji ryzyku związanym ze zmiennością oprocentowania, nie zawiera wykresów obrazujących potencjalną zmianę w przyszłości, tabel przybliżających skutki zmiany oprocentowania dla wysokości rat i proporcji w tej racie części odsetkowej i kapitałowej.
Co więcej, mało która umowa tłumaczy, czym jest WIBOR, skąd się on bierze, jak się go ustala.
Gdy któraś z opisanych wad występuje na gruncie konkretnej umowy, to nie są wówczas spełnione kryteria przejrzystości, które dla prawa Unii Europejskiej i jej sądów są bardzo ważne w kontekście nieuczciwego charakteru zobowiązania.
Do czego mogą prowadzić powyższe ustalenia?
Wyeliminowanie z umowy zapisów, które warunkują zmianę oprocentowania (czyli zasadniczo odwołujących się do WIBOR-u) prowadzi do tego, że w umowie występuje w istocie „niezmienne” oprocentowanie, bo zależne tylko od stałej marży.
W tym układzie sąd ocenia, czy umowa bez zapisów odsyłających do zmiennego czynnika może się utrzymać w mocy.
Oczywiście orzecznictwo będzie sukcesywnie ustalać te skutki, natomiast doświadczenia z innych, podobnego typu spraw wskazują, że bardziej prawdopodobny jest upadek całej umowy (czyli nieważność) niż utrzymanie umowy z samą marżą.
Często jednak, z uwagi na wysokie notowania WIBOR-u, korzyści z jednego czy drugiego rozwiązania są bardzo zbliżone – a sprowadzają się do braku obowiązku zapłaty jakichkolwiek odsetek i kosztów okołokredytowych w odniesieniu do przeszłości, a także przekreślenia tych obciążeń na przyszłość (nieważność) bądź obowiązku zapłaty niskich odsetek opartych tylko na marży (utrzymanie umowy w mocy po usunięciu WIBOR). To dwa najbardziej prawdopodobne rozwiązania.
Orzecznictwo – gdzie jesteśmy?
Oczywiście dyskusję nad WIBOR-em w sensie prawnym zapoczątkowały pytania prejudycjalne w sprawie C-471/24, gdzie sąd pyta o specyfikę stawki WIBOR, tj. czy odzwierciedla ona przepisy prawa, a jeśli tak, to czy można go badać pod kątem niedozwolonego charakteru.
Ponadto powzięto wątpliwości, czy WIBOR kształtuje główne świadczenia stron, a jeśli tak, to czy warunki go zastrzegające są napisane prostym i zrozumiałym językiem.
Dalej, sąd polski poruszył kwestię naruszania interesów konsumentów w wyniku zastrzeżenia w umowie stawki WIBOR, zwłaszcza w kontekście deficytu informacyjnego o ryzyku zmiennej stopy procentowej oraz sposobu ustalania wskaźnika.
Wreszcie, zwrócono uwagę na skutki potencjalnego niezwiązania zapisami dot. WIBOR, tj. czy usunięcie tej stawki z umowy będzie oznaczało kredyt darmowy, czy też oprocentowany wyłącznie w oparciu o marżę.
Pytania te trafiły do TSUE w pierwszej połowie 2024 roku.
Wyrok w tej sprawie jest bliski – zapadnie w pierwszych miesiącach 2026 roku. Najpewniej podzieli on tezy zaprezentowane przez Rzecznika Generalnego TSUE w opinii (bo tak się zasadniczo dzieje), zaprezentowanej w dniu 11 września 2025 roku, które kształtują się następująco:
- umowy zawierające w swej treści odesłanie do stawki referencyjnej WIBOR, niezależnie od daty zawarcia umowy, podlegają badaniu pod kątem ich niedozwolonego charakteru;
- sąd polski może dokonać kontroli nieuczciwego charakteru warunku dotyczącego określenia ww. stawki referencyjnej, przy czym w tym zakresie winien dokonać sprawdzenia, czy warunek ten został wyrażony prostym i zrozumiałym językiem;
- bank musi podać konsumentowi odpowiednie informacje dotyczące nazwy wskaźnika i jego administratora oraz konsekwencje dla konsumenta — w sposób precyzyjny i dokładny. Gdyby bank wskazał tylko niektóre elementy zastosowanej metody, co zniekształca obraz stawki lub go zamazuje, byłoby to sprzeczne z przepisami Unii Europejskiej;
- informacje te muszą zostać przekazane klientom w precyzyjny i dokładny sposób, tak aby przeciętny konsument mógł uzyskać dostęp do odpowiednich publicznie dostępnych informacji i zapoznać się z głównymi elementami dotyczącymi metody zastosowanej do opracowania wskaźnika; sąd ma obowiązek zbadać to w postępowaniu.
Wnioski opinii są wysoce korzystne dla konsumentów – rzecznik dał zielone światło sądom do dogłębnego badania umów złotowych i analizy spełniania przez bank obowiązków informacyjnych.
Sprawa C-471/24 to tylko jedna z wielu, która zawisła przed TSUE w związku z weryfikacją umów złotowych.
Sąd Okręgowy Warszawa – Praga w Warszawie w sprawie II C 1440/24 spytał TSUE m.in. o to, czy można uznać za abuzywny zapis umowy dot. zmiennego oprocentowania, gdzie bank wskazał, że na oprocentowanie składa się co prawda marża i wskaźnik WIBOR, ale nie poinformował kredytobiorcy o tym 1) w jaki sposób i przez kogo wskaźnik referencyjny jest ustalany oraz 2) jak kształtowała się jego wysokość w poprzednich latach, a także 3) publikacja wskaźnik odsyła do zewnętrznego serwisu, który nie jest powszechnie dostępny.
Co chyba najważniejsze, sąd odsyłający wskazuje, że WIBOR w dniu zawarcia umowy kredytu (tj. przed 1 stycznia 2018 r.) nie był regulowany przez przepisy prawa i był ustalany przez podmiot zewnętrzny, na który bank miał pośredni wpływ, i nie był poddany nadzorowi ze strony państwa, co może prowadzić do abuzywności zapisów go umieszczających w umowie.
Pojawiły się także pytania prejudycjalne Sądu Okręgowego w Krakowie w sprawie VIII C 5360/25, które zmierzają do ustalenia, czy przepis regulujący wysokość odsetek maksymalnych faktycznie stanowi zabezpieczenie dla kredytobiorcy, że jego zobowiązanie wobec banku nie będzie dowolnie kształtowane.
W ocenie sądu odsyłającego, takie ograniczenie ryzyka jest wątpliwe, bo wzór wyliczenia zawiera zmienną w postaci stawki referencyjnej, która podlega przecież regularnym zmianom.
Ocena maksymalnej odpowiedzialności jest możliwa tylko w momencie zawarcia umowy.
Dla przykładu wystarczy podać, że w latach 2019-2025 odsetki maksymalne osiągały pułap od 7,2% do nawet 20,5% w skali roku.
Wnioski płynące z pytań prejudycjalnych i pierwszych wypowiedzi na poziomie europejskim są budujące – nie istnieje żadna prawna blokada dla badania umów złotowych powiązanych z WIBOR, i każdą taką umowę należy przeanalizować, celem ustalenia spełnienia przez bank obowiązków informacyjnych.

Jak podjąć się zbadania i zakwestionowania swojej umowy?
Banki, rzecz jasna, nie uznają przedstawionych argumentów prawnych.
Jest to w pewnym sensie zrozumiałe – nie każdy klient pójdzie do sądu, więc przy skali problemu (miliony umów opartych na WIBOR-ze) jest to rozwiązanie optymalne ekonomicznie.
Aby podważyć umowę, trzeba skierować pozew do sądu – to aktualnie jedyna droga.
Po przedstawionej analizie przechodzimy do wniosków – skąd mam wiedzieć, czy akurat moja umowa ma szansę na zakwestionowanie jej w sądzie?
Pomożemy Ci w tym. Prześlij do nas skan swojej umowy kredytu, pożyczki, a otrzymasz bezpłatną analizę i ewentualnie prośbę o zgromadzenie dalszej dokumentacji.
Wszystko po to, aby jak najprecyzyjniej ocenić Twoje szanse na pozytywny wynik sprawy sądowej.
Filip Olejniczak
radca prawny
Zdjęcia: Jakub Żerdzicki, Emil Kalibradov, Unsplash
***
Orzecznictwo TSUE. Gdzie jesteśmy?
Już od wejścia Polski do Unii Europejskiej i angażu w europejskie struktury prawne, przekonujemy się, jak duży wpływ na sytuację milionów Polaków posiada orzecznictwo Trybunały Sprawiedliwości Unii Europejskiej (w skrócie: TSUE).
Dokonuje on interpretacji prawa unijnego, często w kolizji z przepisami krajowymi. Pozwala w ten sposób sądom polskim zrozumieć często ogólne i niezrozumiałe regulacje rozporządzeń i dyrektyw europejskich [Czytaj dalej…]







